piątek, 29 lipca 2011

Warto by znowu cos napisac :)

Mam niestety sklonnosc do zapominania o zalozonych przeze mnie blogach ;) mam nadzieje, ze o tym jednak nie zapomne, bo jest przeciez inny, wyjatkowy ... ;)



Jutro zaczynamy 9 tc :D czas jednak calkiem szybko leci, z czego sie ciesze !!


Musze Wam opisac jak to jest z moimi zachciankami :)

Mam je owszem, ale chyba nie jest tak tragicznie :)


w ok 6 tc strasznie chcialo mi sie zupy pomidorowej - sek w tym ze z mezem za zupami nie przepadamy, wiec ani zadnych warzyw na zupe, ani nic. Na dodatek Niemcy jak Niemcy- w niedziele sklepy pozamykane. Przejezdzilismy cale Leverkusen w poszukiwaniu zupy pomidorowej, na marne. Zamowilam wtedy u chinczyka chinski rosol z kury (naiwna, myslalam ze bedzie choc troche podobny do tego, ktory znam z domu :D) Rosol byl do rosolu wcale nie podobny, a w dodatku z pieczarkami i szparagami - bleee. Powyciagalam jednak wszystko i wymieszalam to z przecierem pomidorowym i tak zjadlam - zaspokoilo !



W tamten piatek natomiast naszlo mnie na chamburgera z BurgerKinga .... i tak chodzil za mna do wtorku - udusze ich za te reklamy w TV !!! Maz przywiozl, zjadlam i teraz moze to dla mnie nie istniec hehe :D



Wczoraj zachcialo mi sie rosolu ... i to tak, ze ciagle mialam slinotok, nie umialam myslec o niczym innym, jak tylko o tym rosole ..... no i dzisiaj zrobilam - pierwszy raz w zyciu sama ugotowalam rosol i nie byl on z paczki hehe :D gotowal sie chyba z 3 h - mama mowila ze im dluzej tym smaczniejszy :D no i wyszedl, wlasnie jestem po niemalej porcji - najsmaczniejsza jednak marchewka z rosolku ,mniam mniam !




Czasem chce mi sie czegos slodkiego, lub lodow, ale to w granicach normy - przed ciaza tez tak bylo :)

Od 2 tygodni nie pije kawy- odrzucilo mnie od niej :) ale to chyba dobrze :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz