niedziela, 31 lipca 2011

Nasz 9tygodniowy brzus ;)

Obawiam sie ze za kilka miesiecy bede wygladac jak mega wieloryb, ale co tam ! Niech junior rosnie ;)




Poza tym czujemy sie w porzadku :)

piątek, 29 lipca 2011

Warto by znowu cos napisac :)

Mam niestety sklonnosc do zapominania o zalozonych przeze mnie blogach ;) mam nadzieje, ze o tym jednak nie zapomne, bo jest przeciez inny, wyjatkowy ... ;)



Jutro zaczynamy 9 tc :D czas jednak calkiem szybko leci, z czego sie ciesze !!


Musze Wam opisac jak to jest z moimi zachciankami :)

Mam je owszem, ale chyba nie jest tak tragicznie :)


w ok 6 tc strasznie chcialo mi sie zupy pomidorowej - sek w tym ze z mezem za zupami nie przepadamy, wiec ani zadnych warzyw na zupe, ani nic. Na dodatek Niemcy jak Niemcy- w niedziele sklepy pozamykane. Przejezdzilismy cale Leverkusen w poszukiwaniu zupy pomidorowej, na marne. Zamowilam wtedy u chinczyka chinski rosol z kury (naiwna, myslalam ze bedzie choc troche podobny do tego, ktory znam z domu :D) Rosol byl do rosolu wcale nie podobny, a w dodatku z pieczarkami i szparagami - bleee. Powyciagalam jednak wszystko i wymieszalam to z przecierem pomidorowym i tak zjadlam - zaspokoilo !



W tamten piatek natomiast naszlo mnie na chamburgera z BurgerKinga .... i tak chodzil za mna do wtorku - udusze ich za te reklamy w TV !!! Maz przywiozl, zjadlam i teraz moze to dla mnie nie istniec hehe :D



Wczoraj zachcialo mi sie rosolu ... i to tak, ze ciagle mialam slinotok, nie umialam myslec o niczym innym, jak tylko o tym rosole ..... no i dzisiaj zrobilam - pierwszy raz w zyciu sama ugotowalam rosol i nie byl on z paczki hehe :D gotowal sie chyba z 3 h - mama mowila ze im dluzej tym smaczniejszy :D no i wyszedl, wlasnie jestem po niemalej porcji - najsmaczniejsza jednak marchewka z rosolku ,mniam mniam !




Czasem chce mi sie czegos slodkiego, lub lodow, ale to w granicach normy - przed ciaza tez tak bylo :)

Od 2 tygodni nie pije kawy- odrzucilo mnie od niej :) ale to chyba dobrze :)

wtorek, 26 lipca 2011

Uff !

Juz po wizycie :) caly dzien sie stresowalam, mialam czarne mysli, do gabinetu weszlam blada jak sciana .... 


Lekarz mnie zbadal i ... widzialam i slyszalam serduszko naszego dziecka!! Piekne uczucie .... wszystko z nami w porzadku, badania krwi tez wyszly oki, w koncu poznalam swoja grupe krwi :D 


A oto nasz maly szkrab - aktualnie ma 0,94 cm :):):):) przepraszam za jakosc zdjecia ale w domu nie mam jeszcze skanera i cyknelam tylko fotke aparatem :)




nastepna wizyta dopiero 29.8, ale chyba wtedy juz bedziemy robic badania prenatalne :):) i juz nie moge sie doczekac :D

poniedziałek, 25 lipca 2011

A dni mijaja :)

Poki co z mdlosciami, ale i zachciankami :p

Od piatku okrutnie chce mi sie Whooper'a z BurgerKing .... malo mna nie nosi, ale nie moge sobie pozwolic na fast fooda.... co to to nie!


Mam wrazenie ze powoli uwypukla sie moj brzuszek tuz nad spojeniem lonowym :) w koncu macica ma teraz wielkosc jablka, podobno :):):):):)


Mojemu dzidziusiowi bije juz podobno serduszko, przekonam sie jutro podczas wizyty u lekarza - modle sie, aby bylo je widac i slychac, aby nasze dzieciatko rozwijalo sie pieknie ....



Z soboty na niedziele nocowal u nas 2 letni Julius ... bylo fajnie :) moj maz zakochany po uszy, stwierdzil, ze tak bardzo sie cieszy ze bedziemy miec dziecko, ze obudzily sie w nim mocne uczucia ojcowskie i nigdy nie sadzil, ze takie uczucia moga w facecie rzeczywiscie sie obudzic i z takim impetem ... :) ciesze sie bardzo, ale jednoczesnie martwie, co by bylo gdyby sie nie udalo .... :( ale trzeba myslec pozytywnie, nie moge sie zamartwiac, bo to dziala tez na malenstwo ....



 Od poczatku pazdziernika zaczynamy przeprowadzke do nowego mieszkania, bede wtedy ok 18 tc, wiec niewiele bede mogla zrobic, ale przynajmniej bede kierowac kto co ma robic hihi :):)

niedziela, 17 lipca 2011

Zaczelismy 7 tc

Niesamowite ... juz pewnie bije naszemu malenstwu serduszko .... tak bardzo sie martwie czy wszystko z nim w porzadku ....

do wizyty 9 dni ....



Maz dzwonil juz do swojej rodziny, informowal o szczesliwej nowinie .... wszyscy sie tak cieszyli ..... a ja sie boje zeby nie zapeszyc.... ech.

poniedziałek, 11 lipca 2011

Jestesmy w ciazy :):):):)

Po dwoch nieudanych cyklach, przyszla pora na ten szczesliwy :) 3.7, czyli w ubiegla niedziele ujrzelismy dwie piekne kreski na tescie ciazowym :):) radosci bylo co nie miara, lzy szczescia, szok, troche paniki ... ale przede wszystkim niesamowitego szczescia, ktore sprawialo ze oboje z mezem unosilismy sie ponad powierzchnia ziemi :):):)


Tego samego dnia powiadomilismy nasze mamy o tym, ze zostana prawdopodobnie w marcu 2012 babciami ... Moja plakala do sluchawki, plakalysmy razem jak male dzieci :) tesciowa obiecala modlic sie o nasze zdrowie i szczescie kazdego dnia ;) wszyscy gratulowali, cieszyli sie naprawde !!



Dzis bylismy z mezem na pierwszej wizycie u ginekologa - potwierdzil, ze spodziewamy sie dzieciatka- mezus usmiechniety od ucha do ucha powtarzal tylko ''Bede Tatusiem, bede Tatusiem!''


Nastepna wizyta 26.7 - musi juz byc widac i slychac male pikajace serduszko naszego kochanego malenstwa - juz nie umiemy sie doczekac !!


Jestesmy w 6 tygodniu ciazy - liczac od ostatniej miesiaczki :)