poniedziałek, 25 lipca 2011

A dni mijaja :)

Poki co z mdlosciami, ale i zachciankami :p

Od piatku okrutnie chce mi sie Whooper'a z BurgerKing .... malo mna nie nosi, ale nie moge sobie pozwolic na fast fooda.... co to to nie!


Mam wrazenie ze powoli uwypukla sie moj brzuszek tuz nad spojeniem lonowym :) w koncu macica ma teraz wielkosc jablka, podobno :):):):):)


Mojemu dzidziusiowi bije juz podobno serduszko, przekonam sie jutro podczas wizyty u lekarza - modle sie, aby bylo je widac i slychac, aby nasze dzieciatko rozwijalo sie pieknie ....



Z soboty na niedziele nocowal u nas 2 letni Julius ... bylo fajnie :) moj maz zakochany po uszy, stwierdzil, ze tak bardzo sie cieszy ze bedziemy miec dziecko, ze obudzily sie w nim mocne uczucia ojcowskie i nigdy nie sadzil, ze takie uczucia moga w facecie rzeczywiscie sie obudzic i z takim impetem ... :) ciesze sie bardzo, ale jednoczesnie martwie, co by bylo gdyby sie nie udalo .... :( ale trzeba myslec pozytywnie, nie moge sie zamartwiac, bo to dziala tez na malenstwo ....



 Od poczatku pazdziernika zaczynamy przeprowadzke do nowego mieszkania, bede wtedy ok 18 tc, wiec niewiele bede mogla zrobic, ale przynajmniej bede kierowac kto co ma robic hihi :):)

1 komentarz:

  1. aaaaaa! Cudownie! Gratuluję:):*:* Powtórzę się - nie znam osoby która tak bardzo jak Ty nadwalaby się na mamę:) calusky:*

    OdpowiedzUsuń